Fotoreportaż prasowy umarł

Grudzień 23, 2011No CommentsPolecamy

Fotoreportaż prasowy umarł. Nie ma go w druku, bo czytelnik podobno woli migawki z życia gwiazd i pięknych katastrof. Fotograficzne opowieści wyrażone w kilku silnych kadrach i bez fotoszopowego retuszu to raczej dziennikarska przeszłość, przynajmniej na papierze. Wydawcy gazet i czasopism mówią fotoreporterom wprost: wyżywajcie się w Internecie. Więc fotoreporterzy stworzyli fotocasty trochę na wzór radiowych podcastów (podcasty  od połaczenia słów iPod – przenośny odtwarzacz i broadcasting – nadawanie). Do fotograficznych prezentacji dołączyli dźwięk tworząc multimedialny fotoreportaż.


Teraz w środowisku fotografów trwa dyskusja czy fotocasty mogą przyczynić się do uratowania  zaangażowanego fotoreportażu. Przeważają głosy, że fotocasty to nic nowego, ot zwykły podkład dźwiękowy (często muzyczny) pod sekwencję kilkudziesięciu fotografii. Technika – zwana diaporamą – wykorzystywana już w czasach rzutników diapol, gdy do slajdów rzucanych na ścianę dokładano fragmenty muzyczne. Jest w tym trochę racji, ale moim zdaniem to nie obraz korzysta na fotocastach, a dźwięk. Fotocasty to wymarzona technika prezentacji dla wszelkich materiałów radiowych, które dzięki nowej technologii można zilustrować obrazem i stworzyć coś, co nazywam ilustrowanym reportażem radiowym.

Malkontenci zaraz powiadają, że obraz zabija reportaż radiowy, który jest przecież swoistym teatrem wyobraźni. Niech tak będzie, ale trzeba pamiętać, że oba gatunki mogą współistnieć. Jeden na antenie radiowej, gdzie słuchacz uruchamia wyobraźnię, drugi w Internecie, gdzie „słychać i widać”. To właśnie radiofonia powinna wykorzystać fotocasty w swojej działalności internetowej. Dźwięk w Internecie to po prostu link i trzeba mieć sporo dobrej woli, aby ambitne formy dziennikarskie odsłuchiwać w sieci. Obraz dodany do dźwięku to inny wymiar reportażu, który mogą odkrywać nowe pokolenia wychowane na komercyjnej rąbance. Fotocasty polubili ambitni fotoreporterzy niektórych tytułów prasowych (np. Los Angeles Times), zdając sobie sprawę, że w nowych mediach sama fotografia to jednak zbyt mało. Fotocasty preferuje także BBC ilustrując wybrane materiały dźwiękowe.

Polska radiofonia pierwsze doświadczenia z fotocastami ma już za sobą. Wspólnie z red. Ireną Piłatowską ze Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia odgrzebaliśmy „fotogeniczne” reportaże sprzed dziesięciu lat. Odszukaliśmy bohaterów i nie bez trudu wykonaliśmy zdjęcia do archiwalnych dźwięków. Powstały dwa fotocasty, które zostały zaprezentowane na sopockim Festiwalu Dwóch Teatrów w czerwcu 2010r. (Siusiający na Księżyc Ireny Piłatowskiej i Anny Sekudewicz oraz Zapałki pana Antola Agnieszki Walewicz i Eweliny Karpacz). Zostały świetnie przyjęte przez specjalistów. Znakomite recenzje zebrały także podczas prezentacji w warszawskim Klubie Księgarza przy okazji świętowania 10-lecia Studia Reportażu i Dokumentu. Jedno jest pewne: dzięki technice fotocastów radiowe reportaże sprzed dziesięciu lat ożyły na nowo. Mogą być nie tylko słuchane, ale i oglądane przez społeczność internetową. Fotocast pt. Siusiający na księżyc, będący opowieścią o doktorze Kidawie ze Szpitala Praskiego, który fascynuje się malarstwem Bruegla, został w formie fotocastu wydany na płycie i dołączony do Przeglądu Urologicznego – jednego z najlepszych na świecie fachowych pism medycznych. W ten sposób archiwalny materiał trafia do nowych pokoleń urologów, którzy mają okazję dowiedzieć się w jaki sposób ich starszy kolega odzyskuje wewnętrzny spokój po trudach operacji.

Fotocasty zadomowiły się na amerykańskich uniwersytetach i uznawane są tam za nowy gatunek dziennikarski. Przyszły dziennikarz musi umieć łączyć kilka gatunków, musi być multimedialny. Fotocast to połączenie dźwięku z fotografią, ale także ze słowem pisanym i w niektórych odmianach z krótkimi scenkami filmowymi. Opanowanie techniki fotocastów, to złapanie dziennikarskiego byka za rogi i ujarzmienie go w kilkuminutowym przekazie multimedialnym. Fotocast bowiem nie musi być zaraz wielkim dziełem reportażowym. Może to być krótki materiał informacyjny, rodzaj felietonu internetowego, a nawet komiksu dźwiękowego. Fotocast jest przyszłością radia, a nie fotografii, która w Internecie ma i będzie miała coraz ciekawsze formy prezentacji.

Tworzenie fotocastów – przynajmniej od strony technicznej – nigdy nie było tak łatwe jak obecnie. Na portalu fotocasty.pl działa innowacyjna aplikacja do tworzenia fotocastów online. Każdy staje się twórcą i poprzez przeniesienie kodu może swoją pracę opublikować na własnej stronie internetowej. Aplikacja może być fantastycznym poligonem doświadczalnym dla studentów dziennikarstwa właśnie. Działa online, umożliwia pracę z dowolnego miejsca  np. kilkuosobowym zespołom. Reporter radiowy i fotoreporter wspólnie i z różnych miejsc mogą pracować nad prezentacją. Są narzędzia, jest technologia, potrzeba jeszcze multimedialnych twórców.

Fotocasty wymyślono „pod fotografów” i – jak to często bywa – inne środowiska zauważyły w nich więcej walorów. Dziennikarstwo radiowe, które musi silniej zaistnieć w Internecie, ma teraz nowe możliwości, z których skrzętnie korzystają stacje formatu BBC. Kiedy dołączy do nich polska radiofonia?

Sławomir Osa-Ostrowski
Autor jest laureatem konkursu Newsreportaż 2010 w kategorii fotokast organizowanego przez tygodnik Newsweek oraz twórcą portalu fotocasty.pl

Innowacyjne narzędzie dla fotoreporterów i reporterów radiowych

Na portalu fotocasty.pl działa aplikacja umożliwiającą tworzenie online prezentacji dźwiękowo – fotograficznych. Z innowacyjnej aplikacji mogą korzystać np. dziennikarze radiowi, fotoreporterzy prasowi, studenci dziennikarstwa. Narzędzie może być wykorzystywane także w e-learningu.

-Myślę, że to znakomite narzędzie, zwłaszcza dla dziennikarzy radiowych – mówi red. Sławomir Ostrowski, dziennikarz radiowy, pomysłodawca aplikacji. –Radio internetowe i jego ambitne formy, takie jak reportaż dźwiękowy, potrzebują atrakcyjnej oprawy. Wzbogacając dźwięk fotografiami można uzyskać zupełnie nową jakość przekazu. Liczę, że reportażyści radiowi będą korzystać z tej innowacyjnej możliwości publikowania swojej twórczości, zwłaszcza, że w rozgłośniach radiowych jest wielu pasjonatów fotografii. Taki dwu osobowy zespół może stworzyć naprawdę znakomite dzieła – i via portal fotocasty.pl – prezentować na stronach internetowych swojej rozgłośni.

-Aplikacja umożliwia załadowanie na serwer dźwięku (plik mp3) i zestawu fotografii (jpg, gif) – dodaje red. Ostrowski. -Autor fotocastu może samodzielnie precyzyjnie ułożyć zdjęcia na osi czasu pliku dźwiękowego i opublikować go na portalu. Wprawdzie technologię fotocastów wymyślono „pod fotografów”, ale moim zdaniem właśnie radio może skorzystać z niej najwięcej. Dobra fotografia broni się w internecie sama. Dźwięk natomiast potrzebuje inspirującego obrazu. Fotocasty są trudną sztuką, bowiem trzeba w atrakcyjny sposób zsynchronizować ciekawy dźwięk z niebanalnym obrazem. Na amerykańskich uczelniach dziennikarskich fotocasty stanowią osobny przedmiot, który wykładają wybitni fotoreporterzy i reporterzy radiowi.

Aplikacja pozwala na umieszczanie napisów na zdjęciach, umożliwia też dodawanie linków do zdjęć. Autor fotocastu może go przypisać do odpowiedniej kategorii i zaproponować zdjęcie na stronę główną portalu, które zostanie automatycznie skadrowane do wymaganego rozmiaru. Platforma fotocasty.pl umożliwia przenoszenie materiałów na własną stronę internetową (poprzez kopiowanie kodu – funkcja embed).

Więcej www.fotocasty.pl

Popularity: 8% [?]

Podziel się na:
  • email
  • RSS
  • Facebook
  • Digg
  • Sphinn
  • del.icio.us
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • elefanta
  • Flaker
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • Gwar
  • Kciuk.pl
  • linkr
  • MySpace
  • Pinger
  • Sfora
  • Spis
  • Twitter
  • Wahacz
  • Wykop
  • Śledzik
Reklama:

Comments are closed.